Skutki migracji na rynku pracy
 Oceń wpis
   

Dla wielu Polaków otwarcie rynku rynków pracy w Europie Zachodniej okazało się dużą szansą na bardziej dostatnie życie. Dla innych, pozostających w kraju, migracja konkurentów na rynku pracy oraz dynamiczny wzrost gospodarczy skutkują szybko rosnącymi płacami.

Popyt na pracę, w tym również niewymagającą wysokich kwalifikacji, stale rośnie. W budownictwie brak siły roboczej osiąga dramatyczne rozmiary. Skutkiem tego nie tylko rosną płace, ale również rysują się poważne ograniczenia dla rozwoju kraju.

W świetle prognozowanych wielkich programów inwestycyjnych, w tym Euro 2012, braki siły roboczej stają się poważnym problemem gospodarczym. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy coraz chętniej próbują sięgać po pracowników z zagranicy, szczególnie ze Wschodu, w tym nawet z Dalekiego Wschodu.

Wiele wskazuje na społeczne przyzwolenie na taki import siły roboczej, przynajmniej większości społeczeństwa. Imigracja zarobkowa może pomóc w utrzymaniu szybkiego wzrostu gospodarczego przez dłuższy czas. Na tym skorzystałoby całe społeczeństwo.

Z wielu potencjalnych skutków socjologicznych i kulturowych przedstawię jeden – rosnące zróżnicowanie płac w Polsce. Napływ siły roboczej, dodajmy taniej siły roboczej, będzie dotyczył głównie zawodów niewymagających wysokich kwalifikacji, czyli zawodów o niskich płacach. Stanie się więc naturalną zaporą dla wzrostu płac w tych zawodach.

Ponieważ są to z reguły najniższe płace w gospodarce, wzrost tej grupy płac zostanie zahamowany lub bardzo ograniczony. Tymczasem w zawodach najlepiej płatnych wzrost płac będzie trwał w najlepsze, o ile oczywiście utrzyma się dobra koniunktura gospodarcza. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby polskie firmy zaczęły masowo zatrudniać ukraińskich, czy chińskich menedżerów, którym można byłoby ewentualnie mniej płacić niż polskim specjalistom. A robotników z tych krajów już próbuje się sprowadzać do Polski.

Efektem tej migracji siły roboczej będzie więc zwiększenie rozpiętości płac między najniższą, a najwyższą. Oznaczać to będzie dalsze rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa. Niewiele pomoże podwyżka płacy minimalnej, ponieważ zwiększy się tylko szara strefa i „kombinacje prawne” w celu ominięcia przepisów o minimalnej płacy.

Jak w takiej sytuacji będzie wyglądała idea „solidarnego państwa”? Idea mocno zdeformowana przez część polityków, stawiających znak równości między solidarnością społeczną i populizmem. Jakie wyjście z tej sytuacji?

Lepiej wolniej się rozwijać, ale „sprawiedliwie i solidarnie”? Czy raczej postawić na szybszy rozwój, który tak, czy inaczej podniesie poziom życia najniżej opłacanych pracowników, chociaż będą się czuli w stosunku do najlepiej zarabiających jeszcze biedniejsi?

Moim zdaniem każde z powyższych rozwiązań będzie kosztowne społecznie, czyli pozostanie nam wybór mniejszego zła. W dłuższym terminie rozwiązaniem najrozsądniejszym będzie otwarcie rynku pracy i podwyższanie kwalifikacji naszych pracowników tak, aby jak najmniejsza grupa pracowników była zmuszona do wykonywania najprostszych i najniżej płatnych prac.

Komentarze (6)
Polski duch przedsiębiorczości Bovespa dogoniła WIG

Komentarze

2011-09-08 01:48:25 | *.*.*.* | Chorwacja Wczasy
Re: Skutki migracji na rynku pracy [0]
Bardzo ładne tłumaczenie, bardzo dobry tekst...pozdrawiam ! skomentuj
2007-09-14 18:54:55 | *.*.*.* | srebrnooka
Re: Skutki migracji na rynku pracy [1]
Najgorszą z możliwych opcji byłoby pójście w ślady Francji i otwieranie rynku pracy
na obcokrajowców tylko i wyłącznie w przypadkach wyraźnej potrzeby (wspomniane Euro
2012). Takie rozwiązanie doprowadzi do podwójnego szoku kulturowego. Z jednej strony
dla nas Polaków, dopiero poznających inne kultury i ich przedstawicieli, szok
wywołany pojawieniem się setek tysięcy osób nie mówiących po polsku, nie obchodzących
naszych świąt i świąteczek (a przynajmniej według naszych mniej lub bardziej
ugruntowanych tradycji) spowoduję wzrost postaw nietolerancyjnych. Z drugiej strony
duża ilość przybyszy o takiej samej kulturze szybko odizoluje się i będzie tworzyć
odrębne społeczeństwo żyjące niejako obok naszego a nie będące jego składnikiem. W
Irlandii i Anglii, w przypadku polskich imigrantów udało się ten efekt
zminimalizować, jednakże powodem nie była bliskość kulturowa nas z nimi a raczej dość
długa historia imigracji polskiej w przeszłości i stopniowe przygotowywanie gruntu na
szersze otwarcie tamtejszych rynków pracy w 2005 roku. Co będzie u nas. Oby Polska
gościnność zwyciężyła i nie pozwoliła na sączenie trucizny przez populistów w nasze
serca, a jednocześnie urzekła przybyszów i pozwoliła im bez problemów i uprzedzeń
wpisać się w nasze społeczeństwo ;) skomentuj
2008-03-26 19:54:16 | 82.160.216.* | Łukasz Kalinski
spox skomentuj
2007-09-14 17:00:13 | 91.94.134.* | Andrzej P.
Re: Skutki migracji na rynku pracy [0]
Szanowny Panie! Sądzę, że problem jest bardziej złożony. Ewentualny napływ "nacji
innej kulturowo" oprócz w/w korzyści, przyniesie na pewno ogromne problemy w tym
"kryminalno-terrorystyczne"...(patrz kraje zachodnie). Czy zatem byłoby to
rozwiązanie? Chyba jednak nie! Słowianie tak, ale na to już chyba za późno, więc
NALEŻY SKUPIĆ SIĘ NA WŁASNYCH SIŁACH! Uprościć przepisy, złagodzić obciążenia
podatkowe, ZUS itp. Efekt byłby wkrótce, to jednak wydaje się za proste, by
zrozumieli to politycy. skomentuj
2007-09-14 16:38:59 | 89.79.141.* | piotr00007
Re: Skutki migracji na rynku pracy [0]
Na emigracji zarobkowej skorzystala juz Anglia ktorej to Polacy wypracowali ekstra
5mld. funtow. Zakladaja wlasne firmy i wiedzie im sie coraz lepiej .Wyjechali nie
tylko za chlebem rowniez po to by zyc w kraju , ktory daje mozliwosci rozwiniecia sie
i gdzie jest szacunek dla podatnika . skomentuj
2007-09-14 13:33:05 | *.*.*.* | ofedlaciebie
Re: Skutki migracji na rynku pracy [0]
Doświadczenia Wielkiej Brytanii oraz Irlandii pokazują, że niekoniecznie otwarcie się
na tanią siłę roboczą, to koszt dla gospodarki.

Ale z czego to wynika? Dlaczego nie mówi się o kosztach? Sądzę, że bliskość kulturowa
jest tutaj kluczowa - gdyby tak do Irlandii zjechało 100 tys. Arabów, to pewnie
narzekaliby, a że są to Polacy - łatwiej jest ich zaakceptować.

Zresztą już w prawie dwa lata temu UE, ręką Wladimira Spidli, pisała o tzw. okresie
przejściowym dla m.in. polskich pracowników:
"Te kraje, które nie wprowadziły żadnych restrykcji, były w sumie bardzo zadowolone
z wpływu tej decyzji na ich rynki pracy i podkreślają jej pozytywne skutki dla ich
gospodarek. Napływ pracowników z nowych państw członkowskich UE nie spowodował
wyparcia pracowników krajowych"

Ciekawy punkt widzenia, aczkolwiek nie do końca zgadzam się, jak Pan to ujął, że
musimy wybierać "mniejsze zło" skomentuj
Najnowsze komentarze
2012-04-01 22:43
psss...:
Spekulant w funduszach inwestycyjnych
Ty tu gadu gadu, a gdzie są nasze pieniądze ?!?!?!?!
2011-09-19 15:41
Kredyt-bez-BIK-u:
Przywrócić zaufanie
Nie ufaj!
2011-09-08 01:48
Chorwacja Wczasy:
Skutki migracji na rynku pracy
Bardzo ładne tłumaczenie, bardzo dobry tekst...pozdrawiam !
O mnie
Alfred Adamiec
Główny Ekonomista Noble Bank, Doradca Inwestycyjny
Kategorie
Ogólne